Przemówienie prof. Henryka Samsonowicza na uroczystej inauguracji obchodów 600. rocznicy bitwy pod Grunwaldem

Można się zastanawiać, co nas spaja, co nas jako Polaków łączy? Poza językiem, poza ziemią, czynnikiem, który niewątpliwie tworzy i scala wspólnotę, jest pamięć. W tej zbiorowej pamięci Polaków zwycięstwo w bitwie pod Grunwaldem odgrywa niewątpliwie rolę szczególną. Po raz pierwszy w skali całego kraju i całego społeczeństwa – nie tylko w obrębie samej elity władzy, ale również angażując prostych ludzi, szeregowych członków naszej nacji – pojawiliśmy się na arenie międzynarodowej. I pojawiliśmy się od razu na tak wysokim szczeblu, na który nigdy wcześniej nie udało nam się wznieść, i w tak fenomenalnym stylu, w jakim rzadko kiedy później dane nam było zaistnieć.

Jeśli mamy mówić tutaj o roli, jaką nasz kraj odegrał w całej historii powszechnej, to oczywiście musimy sięgnąć do przeszłości dalekiej, mitycznej, wspomnieć o znaczeniu Polski w wieku X, ale także musimy wybiec daleko w przyszłość, po roku 1410 – przypomnieć bitwę wiedeńską, walkę „o naszą i waszą wolność”, „Solidarność”, która obaliła żelazną kurtynę. Wciąż jednak, spoglądając na historię państwa polskiego z tej szczególnej perspektywy, jaką jest znaczenie naszego kraju na arenie międzynarodowej, zwycięstwo grunwaldzkie zdaje się stanowić moment przełomowy. To właśnie owo pierwsze w dziejach tak spektakularne pokonanie zakonu krzyżackiego wprowadziło Polaków do grona najważniejszych, najbardziej wpływowych nacji kontynentu europejskiego. Jestem pewien, że gdyby wtedy istniała Organizacja Narodów Zjednoczonych, to właśnie po Grunwaldzie państwo polskie znalazłoby stałe miejsce w ówczesnej Radzie Bezpieczeństwa.

To Grunwald sprawił, że kraje dotychczas drugorzędne, peryferyjne, leżące na ziemiach tzw. „Młodszej Europy” – pozbawione tradycji rzymskiej i nieposiadające wielkich miast – znalazły się w centrum światowej uwagi. To Grunwald w zasadniczym stopniu przyczynił się do zaangażowania owych państw w budowę nowej Europy: w walkę z naporem tureckim, w reformę i zjednoczenie Kościoła, w rewolucję husycką, w sprawę sukcesji na tronie Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Ich udziałem stały się także sprawy bardziej lokalne, takie jak zjednoczenie ziem Rusi czy walka z międzynarodowym rycerstwem, które zasilało zakon krzyżacki.

Istnieje takie potoczne wyobrażenie, że pod Grunwaldem walczyli Polacy z Niemcami. Tymczasem starły się tam niemal wszystkie ludy nowej młodej Europy – Polacy, Litwini, Łotysze, Czesi, późniejsi Ukraińcy, późniejsi Białorusini, Mołdawianie, mieszkańcy Krymu – z wojskami, które przybyły z całego kontynentu, złożonymi z przedstawicieli ówczesnej rycerskiej „międzynarodówki”. Byli wśród nich Francuzi, Anglicy, Włosi, Kastylijczycy, Aragończycy, a więc wszyscy ci, którzy w walce na terenach młodej Europy upatrywali możliwości awansu, wzbogacenia się, zdobycia zaszczytów. Grunwald przełamał te podziały. Powstała nowa wspólnota, której staliśmy się pełnoprawnym członkiem.

Ale Grunwald w tradycji państwa polskiego to także hasło, które na przestrzeni dziejów, w zależności od epoki, wiązało się z najrozmaitszymi wydarzeniami. Pierwotnie pozwalało nam zmienić swój stosunek do przeszłości, do upokorzeń, jakie były naszym udziałem w XIV wieku, czy jeszcze nawet wcześniej. Ale potem, w wieku XV i XVI, Grunwald był wspomnieniem istnie homeryckiej walki, w której walczyli jak równi z równymi najlepsi rycerze z całego świata. Utrwala ten obraz wielki poemat mistrza Jana z Wiślicy, profesora Uniwersytetu Krakowskiego, przedstawiający bitwę pod Grunwaldem nie jak bitwę uciemiężonych ludów Wschodu z najeźdźcami, ale jak walkę między dwiema wielkimi siłami ówczesnej Europy, walkę, w której zwycięża lepszy.

Nieco inaczej przedstawia się znaczenie zwycięstwa grunwaldzkiego w stuleciach upadku państwa polskiego. Znakomicie utrwala ten obraz powieść Henryka Sienkiewicza „Krzyżacy”. Tradycja Grunwaldu, w ciągu 123 lat zaborczej niewoli, służyła pokrzepieniu serc. Wraz z odsieczą wiedeńską, wraz z nieco bardziej mitycznymi już wówczas wspomnieniami średniowiecznymi, pomagał uwierzyć, że stać nas na wiele w chwili największego niebezpieczeństwa. Jeszcze później Grunwald stał się symbolem walki z germanizacją. „Nie damy Ziemi, skąd nasz ród” – te słowa napisane przez Marię Konopnicką ponad 100 lat temu, w połączeniu z muzyką Feliksa Nowowiejskiego, stały się początkiem pieśni, której pierwsze publiczne wykonanie miało miejsce w 1910 roku w Krakowie, właśnie podczas uroczystych obchodów 500-lecia bitwy pod Grunwaldem, którym przewodniczył sam Ignacy Paderewski, późniejszy premier. Stał się więc Grunwald także pewnego rodzaju odwołaniem do hasła, które dzisiaj jest nam szczególnie bliskie – do hasła zjednoczenia. W 1410 roku chodziło rzecz jasna o zjednoczenie ludów całej Europy. Dziś owo grunwaldzkie zjednoczenie odpowiada potrzebom, z których zrodziła się Unia Europejska. Powstała w XVI wieku Rzeczpospolita Obojga Narodów to bodaj najlepsze znane w dziejach powiązanie dzisiejszej Unii Europejskiej z przeszłością, to twór odwołujący się do potrzeb ludów zamieszkałych na naszym kontynencie. To właśnie w Rzeczpospolitej Obojga Narodów – w czasach wojen religijnych i nietolerancji – kształtowały się tolerancja i demokracja. Demokracja, do której drogę otworzyło właśnie zwycięstwo pod Grunwaldem, bo dzięki niemu powstała możliwość pełnej suwerenności naszego kraju. Dlatego warto pamiętać o Grunwaldzie.

 

Henryk Samsonowicz

Grunwald z perspektywy XXI wieku - eseje

"Od unii personalnej do Unii Europejskiej" - prof. Radosław Zenderowski

"Bitwa pod Grunwaldem na tle wielkich bitew średniowiecznych" - Sławomir Patlewicz

"Grunwald w PRL" - prof. dr hab. Antoni Dudek

"Bogurodzica" - dr hab. Krzysztof Koehler

"Od bohatera do gangstera" - Jan Wróbel

"Bitwa pod Grunwaldem. Znaczenie dla Polski, dla Kościoła, dla Europy". – prof. Henryk Samsonowicz

"Emancypacja peryferii" – Liliana Sonik

"Widoki rycerza grunwaldzkiego" - Jacek Kowalski

"Czy warto odgrzebywać Krzyżaka?" - dr Janusz Trupinda

Teksty z lipcowego numeru miesięcznika "Miejsca Święte"

tip